Połowa stycznia za nami, a tu bałagan jak to w Polsce. Jeden odpala kolejne bomby smoleńskie, drugi słowami chce zwaśnić Polaków, a trzeci jest przeciwko tym dwóm. I jak tu człowieku żyć gdy każdy jest przeciwko?
Ostatnio wracając z pracy miałem nadzieję, że w końcunie będę stał na chodniku w korku. Przecież śnieg znika. A gdzie tam! Trafiłem na wyjątkowo nikczemną grupę ludzi przede mną. Nie dość, że zajmowali cała szerokość chodnika, to jeszcze idąc z prędkością milimetra na godzinę perfidnie oglądali się za siebie. A za nimi szedłem między innymi ja. Oto obraz polskiej złośliwości i egocentryzmu. Nikt się nie liczy. Tylko włany kinol i tyłek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz